BORG ma ju¿ 8931 dni
 
 

LIPCOWY ZLOT W SZCZECINIE

WIZYTA BOŃKA I GRYSIKA W SZCZECINIE



     Przyjazd Grysika i Bońka do Szczecina:
     Zaczęło się wszysko dnia 8 lipca roku pańskiego 2003 :)


WTOREK

     Wczesne godziny poranne (godzina ok 13) przyjazd Bońka zwanego DiDej'em.
     Poszukiwania Bońka na dworcu skonczyly sie na jego podejsciu do nas bo inaczej to byśmy go nie znaleźli :) Wsiadamy w autobus i jedziemy do domq. Strzelenie pierwszej fotki przed domkiem Czorta - udokomentowane na fotce nr 1 (na fotce od prawej: Vigee, Boniek, S@n, Sw@y).
     Dotarlismy do mojego domu i Boniek zmęczony poszedł spać. Dlugo jednak nie pospal bo moja mama zrobila obiad. Po obiadku czas jakos lecial - głównie na gadaniu i pogrywaniu w CS'a :).
     Grysik oczywiście musiał zaspać na pociag, tak wiec zamiast byc o 14 byl o 21 co miało też swoje dobre strony - uchroniło nas od siedzenia na dworcu przez całą godzine i nudzie totalnej.
     Przed przyjazdem Grysia San ulozyla plan na wieczor pod tytulem "Idziemy na bronka do PUBu". Plan byl taki: DiDay, San i Sway jada do pubu i czekaja przy piwku a ja i Czort mamy przyjechac juz z grysikiem. W sumie wszystko poszlo zgodnie z planem a i jeszcze Adi stwierdzil ze idzie z nami.
     W PUBie troche posiedziliśmy i piliśmy piwko. Jeśli dobrze pamietam to jakieś 3 - 4 bronki no bo to pierwszy dzień wiec niemozna tak z grubej rury :).
     Po stwierdzeniu że czas do domq i pożegnaniu San naszemu genialnemu czlowiekowi jakim jest Sw@y zachciało sie hamburgera z imho najlepszej hamburgerowni szczecińskiej "Bar Rabu". No i sobie poszliśmy bo zdrowe z nas chlopaki. Z Redy do centrum Szczecina - genialna przebieżka =] - jak ktoś chce to może sprawdzic na mapie Szczecina ile to kilometrow. Potem jeszcze z buta wrócić do domq i w kime :) Przed spaniem udalo mi sie uwiecznic na kliszy Bonka czytajacego ksiażke i grysika w trakcie pucowania zabkooff :P (fot 2 i 3)


ŚRODA

     Następnego dnia (czyli chronologicznie środy) od rana czekały atrakcje :) Najpierw pokazaliśmy nasz maly plac zabaw, zwany przez nas szumnie Parkiem. Potem poszliśmy do prawdziwego parku - "Parku Kasprowicza" gdzie Sway dowiódł swojego lenistwa w postaci: "Zrobie im fotke stad bo mi sie niechce dupy ruszyć :P" (fot 5). Potem po chwili zastanowienia zrobilismy nastepna fotke z czortem na jakiejs rzezbie a nami (nami - czytaj Bońkiem, Grysikiem i mną) pod nia (fot 6). Jednak pozowanie do fotki (fot 7) na skałkach dała nam sporo zabawy - robienie poważnej i zamyślonej miny podczas ataku panicznego śmiechu niejest najłatwiejsze :) Nastepnie przetranportowaliśmy się na pomnik sztuki ziomka, którego imienia zawsze zapominam gdy mi jest potrzebne i tam powstala nastepna fotka :) (fot 8) Jednak trzeba było stamtąd zejść a najszybszą drogą bylo zeskoczyć. Udalo sie zrobić fotke spadającej gwiezdzie :) (fot 9) Jakimś spontanicznym sposobem udalo sie Czortowi i Swayowi uniesc San a Grysik z Bońkiem im pomogli i tak San znalazla sie w ich ramionach :) (fot 10) Nastepnie Czort pokazal nam swój piszczel a grysik staral sie zgrywac twardziela któremu fontanna wyrosła na głowie :D (fot 11 i 12) Tak lażąc i robiac fotki stwierdzilismy ze czas na bronka. W sumie to niektórzy z nas zdecydowali sie konsumpję gofra podzas której zastanawialiśmy sie nad tak wykwintnym slowem jak "frużelina" i zachodzeniem w glowe co to kurwa jest :|.
     Wieczorkiem przyszedł czas na grilla i kolejne browarki ;) (fot 13, 14)
No i tak czas mijal az nam sie czwartek zaczął. Mial byc mecz WCG - no i był. Ja z grysikiem na lagach bo jedna dziwka z mojej sieci musiala Kazaa odpalic ale do meczu i tak niedoszlo bo Swayowi neosia się wylogowala i jak na zlość niechciała sie znowu zalogowac. Na nieszczeście musieliśmy oddac wa :( (Na fotce 15 - nasze workstation - Boniek siedzi przy kompie grysia).


CZWARTEK

     No i tak doszło do tego że niemamy co robic. Spotkalismy się w centralnym punkcie zbiornym tzw. Nordzie (przy hurtowni Nordveco) i tam zadecydowaliśmy że mimo dosyc późnej godziny idziemy na Zamek i Wały Chrobrego. Po drodze zrobiliśmy kilka fotek jednak suki niewyszły bo za ciemno było a idioten kamera takich warunków nielubi. Jednak fotka na Zamq (nr 16) gdzie Grysik i Czort starają się poczuć moc między nogami wyszla nawet nawet. Z fotek zrobionych na Walach wyszla tylko jedna (nr 17) gdzie miały być w tle fontanny a za cholerę ich tam nie widać :| - jak mówilem: idioten kamery nie lubią takich warunków. Jako że po drodze do domków mieliśmy Bar Rab to zahaczyliśmy na jednego hama z burgerem przez co stracilismy mozliwosc wracania autobusem i zafundowalismy sobie piesza przebiezke. Jak po niej wyglądamy widać doskonale na fotce nr 18 gdy czekaliśmy na nocny autobus którym San miała jechać do domu.


PIĄTEK

     No i przyszedł czas na piątek - wyjazd do Miedzyzrojow.
     Pojechalismy dziurawcem (dla niewtajemniczonych - jest to pociąg co się w każdej dziurze zatrzymuje) ale jechało sie całkiem przyjemnie - no przynajmiej mi sie tak wydaje. Przeszliśmy się jeszcze po plazy a potem rozbilismy nasze koczowisko blisko wody (fot 19). Zrobilismy to juz o 10 rano czyli w miarę wczesnie (troche za wcześnie ale tylko Czort coś marudził :P). Ja pomaszerowałem sie wypluskać bo nieprzepuszcze tego żadnej wizycie nad morzem. A reszta bandy zajela sie sączeniem bronkow na (jeszcze) nie rozgrzanym piaseczq. Po chwili dolaczyl do mnie czort. Troche sie popływaliśmy i wyszliśmy z wody oddawać sie sztuce architektury lepiąc babki z piasku.
     W sumie to Adi udowodnil ze tytuł mgr inz. do czegoś zobowazuje i w czasie jak my męczylismy się z zameczkiem i sześcianem BORG on uklepal statek (jakiś towarowy) i Helms Deep (fot 20). Przy budowie Helms Deep odwzorował całą walke - te kamyczki symbolizują walczących, a po lewej widać nadciągającą odsiecz. Potem doklepal jeszcze zatopionego Kurska. Wszystkie budowle są na fotce 21 (Kursk został zatopiony po pstryknieciu fotki :P).
     Po skończonej robocie stwierdziliśmy ze płyniemy na Bornholm. Sway znowu dowiódł swojego lenistwa bo będąc ok 15-20m od San wysłał jej SMSa żeby przyszła i zrobiła nam fotke (nr 22). Z wyprawy na Bornholm nici wyszły bo Czort spalił sobie plecy na słonq :( Stwierdzilismy więc że mamy dość smażenia sie i poszliśmy papusiać, a potem wbiliśmy sie w pociąg i wrociliśmy do Szczecina.


SOBOTA

     Grysik ma urodziny :D Część złożyla mu życznia zaraz po północy, a na resztę musiał czekać do rana ;P Stwierdziliśmy ze skoro siostra San która rownież miała urodziny tego dnia i zaprosiła nas to sie tam przejdziemy. Jednak jakoś impreza zbytnio nie podpasowała i stwierdziliśmy ze przenosimy sie do PUBu w którym byliśmy we wtorek. Troche przejść bylo z naszym dotarciem tam ale raczej to niejest coś o czym sie pisze więc przemilcze ten kawalek.
     W PUBie odbył się mały turniej w criketa który wygrał jesli dobrze pamietam Sway, drugi byl Boniek (albo odwrotnie bo nie jestem pewien), a trzecie miejsce zająłem ja :)


NIEDZIELA

     W niedzielę niestety musieliśmy pożegnać Boćka eee to znaczy Bońka :P
     Potem czas jakos sam lecial. Troche sie kreciliśmy po Pogodnie - ogladneliśmy jakieś filmy u Czorta i ogólnie czekaliśmy na Karbiego. Potem (tzn. 19 Sobota) przyjechał i o tym co sie działo opowie juz on sam więc niebędę sobie języka strzepił :P

     Pozdraviam.
     Vigee